czwartek, 13 sierpnia 2015

Wspomnienie HAL 2015

Nadeszły wakacje, słońca promienie ogrzewały ludzi i ziemię a ptaki z koron drzew ćwierkotały radośnie "Trilalala Trilalala Trilalalalala".

Korzystając z dobrej pogody, świetnych nastrojów i mnóstwa wolnego czasu nasze drużyny harcerskie oraz gromada zuchowa wyruszyły w podróż do Jaworza-Nałęża gdzie miała się odbyć już druga organizowana przez nasz szczep Harcerska Akcja Letnia (HAL).

Po dotarciu do obozowiska wszyscy ujrzeli piękne góry otaczające zewsząd równie piękny ośrodek, lasy życiem tętniące a czyste górskie powietrze natychmiast dodało sił.
Komenda ośrodka powitała nas gorąco i życzyła udanej zabawy.


Gdy ostatecznie obozowicze rozpakowali się i odpoczęli po długiej podróży oficjalnie nasz obóz harcerski oraz kolonię zuchową rozpoczął uroczysty apel, na którym swoją obecnością zaszczyciła nas również komenda ośrodka, i rozkaz przeczytany przez komendantkę zgrupowania dh. Aleksandrę Kupkę-Kucharską.

Wszyscy już nie mogli doczekać się przygotowanych przez kadry zadań. Wpierw jednak zostaliśmy zapoznani z tematyką tegoroczną.

Każdy z nas mógł zostać rycerzem, czy to harcerz czy to zuch.

Pierwszym zadaniem było nazwanie swoich zastępów zgodnie z wybranymi polskimi rodami szlacheckimi.
Gdy już nazwy zostały zaakceptowane należało utworzyć swój herb, napisać hymn, wymyślić okrzyk oraz ozdobić "szlachetne naczynie".




Zastępy nie próżnowały, powstawało wiele pomysłów, ręce nie odrywały się od pracy. 
Gród harcerski zaczął wyglądać jak te ze średniowiecznych lat.

 Gdy wszystko zakończone było powstały potężne rody namiotowe:
- Zemsta Wściekłych Wiewiórek
- Czujne Ślepowrony
- Wiedźmińska Ostoja
- Złotowłose na Starykoniu
- Janina Wygina
- Drużyna Łuczników

Między kolejnymi zadaniami, obozowicze z poprzednich lat przygotowali miłą
(a przynajmniej dla nich) niespodziankę dla nowicjuszy.
Był to oczywiście "jedynie" morderczy chrzest bojowy, pełen bólu, węzłów, wody, poddańczych pokłonów i zabójczego... KISIELU!!!
Po przejściu tego procesu inicjacji nowicjusze mogli nazywać siebie prawdziwymi obozowiczami (co poświadczał "(nie)certyfikowany dyplom bojowo ochrzczonego"©)
Nikt jednak z ochrzczonych nie narzekał po wszystkim.
(może mieć to jednak związek z wypchanymi kisielem ustami)

Zuchy również przeszły swój chrzest gdy tylko uzyskali kolejny stopień w drodze do stania się prawdziwym rycerzem.

 


Zapomnieć również nie wolno o dzielnych śmiałkach którzy na 24h wyruszyli w las aby zdobyć sprawność Robinson'a**.
Wszyscy pomyślnie ukończyli swą próbę nie zważając na czerwone mrówki, twardą ziemię czy straszne odgłosy.



Wśród zajęć były również:
 - przegląd średniowiecznych legend 
 - odwiedziny drukarni Gutenberg'a
 - nauki savoir-vivre






 Jednym z najważniejszych wydarzeń jednak zawsze pozostaną Śluby Obozowe.
Dla niektórych budzą one wspomnienia miłe dla innych już "troszkę" mniej.
Trzeba pamiętać jednak że nie łatwo stworzyć silny związek dlatego pary musiały przejść ciężkie próby czyli przebieranie mieszaniny maleńkich ziaren, odgadnięcie zagadek tak trudnych jak niegdyś zagadka sfinksa, napisać wiersz dla swej drugiej połowy a także wykazać trzeba było się wiedzą na jej temat.
Kto przetrwał (lub nie) próby musiał jedynie napisać przysięgę małżeńską i dostał zezwolenie aby ostatecznie móc zawrzeć obozowy związek małżeński który udzielany był przez Królową Senną oraz w niektórych przypadkach przez samego Wielkiego Sułtana - Władcy Tego Świata.
A skoro obozowicze wzięli ślub to i mogli wziąć udział w weselnej zabawie do późna.





Niedługo po zabójczej zabawie harcerze i zuchy wspólnie wyruszyli na szczyt góry Błatnia.


Był to wyczyn wymagający wielkiej odwagi, siły i wiary w siebie. Wielu z wędrowców przełamało swoje słabości. W nagrodę śmiałkowie posilili się wielkimi jagodami a będąc na szczycie natura nagrodziła ich pięknymi widokami.


Po zejściu na ośrodek wszyscy wędrowcy otrzymali sprawność
Trampa ** i wzięli udział we wspólnym ognisku.
Największą nagrodą zostaną jednak wspaniałe wspomnienia i świadomość że jest się w stanie zrobić wszystko jeśli tylko się w to wierzy.


Pamiętać trzeba również o ex-zuchu dh. Idzie dla której ta kolonia zuchowa będzie niezapomniana gdyż właśnie wtedy została przeniesiona do drużyny harcerskiej, pod skrzydła dh. Marceliny Koterba.










Ostatnim przystankiem przygody była wycieczka do ustronia do Parku Leśnych Niespodzianek gdzie obozowicze mogli wsłuchać się w Ptasie Wesele, bawić się na rozmaitych sprzętach, nakarmić i zobaczyć różne zwierzęta a w szczególności być na pokazie ptaków drapieżnych i sów.


W międzyczasie wszyscy zwiedzili również muzeum Kossaków oraz stary ośrodek szkolenia kadry Aleksandra Kamińskiego.

(choć jak widać niektórzy woleli śnić o zwiedzaniu) 

Gdy ostatni raz obozowicze wrócili do grodu spakowali swoje rzeczy i złożyli obóz.
Wtedy już wszyscy wrócili do swych domów.

Po HAL 2015 zostaną jednak wspaniałe zdjęcia i jeszcze wspanialsze wspomnienia. 
Wielu przyszyje nowe znaczki sprawności do munduru.
Niektórzy wypiorą swoje nowe sznury.

Lecz każdy będzie mieć coś wyjątkowego... przyjaciół których zdobył.
(no i plakietki pamiątkowe)

Jak każda HAL tak i ta zacisnęła więzi między członkami naszego szczepu którzy w ideę słów "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego" jak kamienie stworzą M u r © i będą wpierać się i bronić po kres.
Duch Przygody z Wami!
Klaudiusz KT