Nadeszły wakacje, słońca promienie ogrzewały ludzi i ziemię a ptaki z koron drzew ćwierkotały radośnie "Trilalala Trilalala Trilalalalala".
Po dotarciu do obozowiska wszyscy ujrzeli piękne góry otaczające zewsząd równie piękny ośrodek, lasy życiem tętniące a czyste górskie powietrze natychmiast dodało sił.
Gdy ostatecznie obozowicze rozpakowali się i odpoczęli po długiej podróży oficjalnie nasz obóz harcerski oraz kolonię zuchową rozpoczął uroczysty apel, na którym swoją obecnością zaszczyciła nas również komenda ośrodka, i rozkaz przeczytany przez komendantkę zgrupowania dh. Aleksandrę Kupkę-Kucharską.
Każdy z nas mógł zostać rycerzem, czy to harcerz czy to zuch.
Pierwszym zadaniem było nazwanie swoich zastępów zgodnie z wybranymi polskimi rodami szlacheckimi.
Gdy już nazwy zostały zaakceptowane należało utworzyć swój herb, napisać hymn, wymyślić okrzyk oraz ozdobić "szlachetne naczynie".
Zastępy nie próżnowały, powstawało wiele pomysłów, ręce nie odrywały się od pracy.
Gród harcerski zaczął wyglądać jak te ze średniowiecznych lat.
Gdy wszystko zakończone było powstały potężne rody namiotowe:
- Zemsta Wściekłych Wiewiórek
- Czujne Ślepowrony
- Wiedźmińska Ostoja
- Złotowłose na Starykoniu
- Janina Wygina
- Drużyna Łuczników
(a przynajmniej dla nich) niespodziankę dla nowicjuszy.
Po przejściu tego procesu inicjacji nowicjusze mogli nazywać siebie prawdziwymi obozowiczami (co poświadczał "(nie)certyfikowany dyplom bojowo ochrzczonego"©)
Nikt jednak z ochrzczonych nie narzekał po wszystkim.
(może mieć to jednak związek z wypchanymi kisielem ustami)
Zuchy również przeszły swój chrzest gdy tylko uzyskali kolejny stopień w drodze do stania się prawdziwym rycerzem.
Wszyscy pomyślnie ukończyli swą próbę nie zważając na czerwone mrówki, twardą ziemię czy straszne odgłosy.
Wśród zajęć były również:
- przegląd średniowiecznych legend
- odwiedziny drukarni Gutenberg'a
- nauki savoir-vivre
A skoro obozowicze wzięli ślub to i mogli wziąć udział w weselnej zabawie do późna.
Niedługo po zabójczej zabawie harcerze i zuchy wspólnie wyruszyli na szczyt góry Błatnia.
Po zejściu na ośrodek wszyscy wędrowcy otrzymali sprawność
Trampa ** i wzięli udział we wspólnym ognisku.
Największą nagrodą zostaną jednak wspaniałe wspomnienia i świadomość że jest się w stanie zrobić wszystko jeśli tylko się w to wierzy.
Ostatnim przystankiem przygody była wycieczka do ustronia do Parku Leśnych Niespodzianek gdzie obozowicze mogli wsłuchać się w Ptasie Wesele, bawić się na rozmaitych sprzętach, nakarmić i zobaczyć różne zwierzęta a w szczególności być na pokazie ptaków drapieżnych i sów.
(choć jak widać niektórzy woleli śnić o zwiedzaniu)
Gdy ostatni raz obozowicze wrócili do grodu spakowali swoje rzeczy i złożyli obóz.
Wtedy już wszyscy wrócili do swych domów.
Po HAL 2015 zostaną jednak wspaniałe zdjęcia i jeszcze wspanialsze wspomnienia.
Wielu przyszyje nowe znaczki sprawności do munduru.
Niektórzy wypiorą swoje nowe sznury.
Lecz każdy będzie mieć coś wyjątkowego... przyjaciół których zdobył.
(no i plakietki pamiątkowe)
Duch Przygody z Wami!
Klaudiusz KT